PRAWDZIWA DOBRA CIERPLIWOŚĆ

„Tak więc trwają: wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość” – czytamy w Liście do Koryntian.

Biblia ukazuje miłość jako centralną cechę relacji między Bogiem a człowiekiem oraz między ludźmi nawzajem.

Miłość Boga do człowieka jest pokazana jako bezwarunkowa i trwała, niezależna od zasług człowieka. Miłość między ludźmi to najważniejsza wartość – wzajemna odpowiedzialność dwojga ludzi; dobro, o które musimy się nieustannie troszczyć.

Z „Hymnu o miłości” św. Pawła dowiadujemy się, że miłość jest cierpliwa i pełna życzliwości. A więc jest przede wszystkim Boża, bo Bóg jest miłością i On jest źródłem wszelkiej miłości. Dziś cierpliwość nie jest ani powszechna, ani popularna. Jest za to bardzo trudna do osiągnięcia, a jeszcze trudniejsza do utrzymania. Współczesny człowiek pragnie robić i mieć wszystko od razu, a dodatkowe czekanie powoduje złość, frustrację i wiele nieporozumień.

Brak nam cierpliwości, a co więcej - cierpliwość Stwórcy nas oburza. To chyba z takiej właśnie mentalności rodzą się groteskowe powiedzonka kierowane pod adresem Boga: „Boże, widzisz, a nie grzmisz” albo „Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy”.

Bez cierpliwości, która bywa nazywana siostrą wytrwałości, nie istnieje życiodajna, oczekująca nagrody, wiara. Mądrość Boża zawsze uczy nas cierpliwości i czekania.

Św. Paweł zachęca do aktywnej cierpliwości wyrażającej się w poszukiwaniu dobrych czynów. Może warto zatrzymać się, wyzbyć się pośpiechu i na nowo odkryć wartość życia. Bo przecież cierpliwość przydaje się we wszystkich dziedzinach naszego życia. Praktykowanie cierpliwości mówi nam, że wszyscy jesteśmy słabi. Cierpliwość pomaga zachować spokój wobec niepowodzeń i dojść do wniosku, że tylko zaufanie Bożej Opatrzności jest dla nas ratunkiem.

„Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla Mnie podjęty” - mówi Jezus do św. Siostry Faustyny.
Św. Teresa Wielka mówiła, że jeżeli cierpliwie znosimy drobnostki, zyskujemy odwagę i siły do rzeczy wielkich. Efekt takiego wysiłku widzimy w postawie Hioba, który przez cierpliwość umiał znieść tak wielkie cierpienia.

Prawdziwa dobra cierpliwość wymaga zastanowienia się nad sensem życia, autorefleksji, a nade wszystko zaufania, czyli zdania się na Opatrzność Bożą. Przykładem tego jest św. Józef. Musiał być cierpliwy nade wszystko wobec Pana Boga, który szczegóły jego udziału w Tajemnicy Wcielenia objawiał powoli i stopniowo. Z kart Ewangelii wyłania się także obraz Matki Bożej, która trwa w wierze, nadziei i miłości w sposób heroiczny pomimo licznych przeciwności i prób. Cierpliwość Maryi to macierzyństwo do granic bólu, przeżywane w ciszy i w cieniu Syna oraz w całkowitym zaufaniu Bogu. I może też
jedną z lekcji, jaką dziś otrzymujemy od Bożego kapłana Dolindo Ruotolo z Neapolu, jest właśnie ta o cierpliwości wykutej na kolanach. Święty Grzegorz stwierdza, że świętość to zawsze jest męczeństwo - miecza lub cierpliwości.

Piękną szkołą cierpliwości jest modlitwa, kiedy zwracamy się do Boga, pozostawiając Jego woli spełnienie naszych próśb.

„Boże, daj mi cierpliwość!”. Niech te słowa uświadomią nam prawdę o ojcu, który cierpliwie czeka na powrót syna marnotrawnego. Ćwiczmy cierpliwość każdego dnia i módlmy się o nią szczególnie w Wielkim Poście. Przede wszystkim jednak pamiętajmy, że chrześcijańska cierpliwość jest owocem Ducha Świętego, bo „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10,22).



Ela

do góry